Wiktoria
Wiktoria

Zawsze pragnęłam cudownego w swej zwykłości życia – ślicznego dziecka, kochającego męża, bezpiecznego domu. Nawet w najgorszych koszmarach nie myślałam, że moje szczęście może urodzić się chore, że każdy dzień bez ataków, bez płaczu będzie darem, za który gorąco będę dziękować Bogu. Mogłoby się wydawać, że najgorszy był dzień, w którym poznałam imię wroga, nękającego moją córeczkę. Było inaczej, usłyszałam, że Wiki ma autyzm i odetchnęłam z ulgą. Najboleśniejsze były dni bez diagnozy, wszystkie zlewały się w całość, było tak, jakby los każdego dnia wymierzał mi cios w policzek.

Teraz wiemy, z jakim przeciwnikiem walczymy. Lata niepewności przygotowały mnie na prawdziwe starcie. Moją bronią są niewyczerpane pokłady miłości do córki. Mój cel – ocalić Wiktorię.

Matka zdrowego dziecka martwi się, że jej pociecha może stłuc sobie kolano, zostać wyśmiana w szkole, pokłócić się z koleżanką, zgubić ulubioną zabawkę. Myśli, problemy i lęki rodzica chorego dziecka są inne – chce dla niego wszystkiego, co najlepsze, a każdego dnia patrzy, jak jego największy skarb sobie po prostu nie radzi, nieważne, jak bardzo się stara, nie chce bawić się na placu zabaw, boi się dźwięków, wybucha płaczem na widok innych dzieci, a na zabawki patrzy jak na przybyszów z innej planety.

Początki wydawały się niewinne. Wiki urodziła się za wcześnie i ważyła niewiele, lekarze poradzili, żebym ją obserwowała, byli jednak niemal pewni, że nie odcisnęło to piętna na jej zdrowiu. Do domu zabrałam śliczną, malutką dziewczynkę. Wierzyłam w to, że zdrową… Zaniepokoiło mnie to, że Wikunia dużo płakała, była bardzo niespokojnym dzieckiem, jednak tak naprawdę czerwona lampka zaświeciła się, kiedy Wiktoria skończyła rok, a nie miała sił, aby podnieść się z podłogi. Kilka miesięcy później zaczęła chodzić. To było wielkie szczęście, znak, że jej organizm, choć słabszy, nie poddaje się. Wiki zawsze uczyła się wolniej niż inne dzieci, bardzo trudno było nam przyciągnąć jej uwagę. Walczyłam o każdy uśmiech na jej twarzy. Twarzy, która chociaż urokliwa, z każdym miesiącem eksponowała coraz wyraźniejsze cechy dysmorficzne.

Co było dalej? Konsultacje z neurologiem i podejrzenie zespołu Retta, który dotyka tylko dziewczynki. Nazywane są milczącymi aniołami… Zastanawiałam się, czy to możliwe? Czy naprawdę nigdy nie usłyszę głosu mojej córki, czy już zawsze będzie tylko cisza, przerywana złymi snami i krzykiem, z jakim Wiktoria budzi się w nocy, zalana zimnym potem?

Patrzyłam na moją córkę, trzymałam jej rączkę, kiedy nieobecnym wzrokiem patrzyła w ścianę. Byłam przy niej, kiedy piekło dnia, życia codziennego, okazywało się nie do zniesienia. Wyniki badań genetycznych, konsultacje z szeregiem specjalistów i diagnoza, gdy Wiki miały sześć lat – autyzm, zaburzenie funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego. Jedno słowo, które mrozi krew w moich żyłach, a mojej córce nie pozwala normalnie żyć.

Od kiedy wiem, że to autyzm, że to on kradnie mi moje dziecko, nienawidzę naszego wroga podwójnie. Robię wszystko, by wyrwać Wiki z jego objęć. By zamiast strachu i niepewności czuła moją miłość. Są jednak chwile, które mnie osłabiają, czasem wchodzę do pokoju Wikuni, a ona siedzi w kącie i rozmawia sama ze sobą, jest wtedy tak, jakby była w transie, z którego nie potrafię jej wyrwać. Boję się, że pewnego dnia mi się to nie uda, dlatego walczę o każdą cząstkę mojej córki. Kosztowna rehabilitacja i zajęcia z terapeutami to jedyna nadzieja na to, że nastąpi przełom, a Wiki nie będzie skazana na niepełnosprawność.

“Uratuj własne dziecko” – mój umysł skoncentrowany jest tylko na tym, czuję się tak, jakby ktoś wyrył w nim to polecenie. Wikuni oddałam całe życie, jednak sama nie dam rady podarować jej zdrowia. Wiki ma szansę na normalny rozwój, stymulacja jej mózgu pozwoli jej nauczyć się odbierać i integrować bodźce ze świata, nie będzie już taka delikatna, nadwrażliwa na dźwięki, barwy, otoczenie. Zacznie reagować na swoje imię, spojrzy mi w oczy. Proszę o pomoc, by moje dziecko nie było skazane na cierpienie…

Wpłaty prosimy kierować na rachunek bankowy Fundacji Pomocy Dzieciom Podaj Rękę Małemu Przyjacielowi z dopiskiem:

Wiktoria Numer rachunku: 69 1140 2017 0000 4702 1296 3116  (PLN) mBank

Wpłaty zagraniczne:
Kod SWIFT : BREX PL PW MUL
PL 11 1140 2017 0000 4912 0158 2824
(wpłaty i darowizny w EUR )
PL 09 1140 2017 0000 4012 0158 2816
( wpłaty i darowizny w USD )